30 października 2020 roku - 13 Rabi-ul Ałłal 1442
muzulmanie-bismillah
jihad-2

26 odniesień do dżihadu w Koranie. (wg  The Encyclopaedic Index of  the Quran)

 Niektóre ajaty są pogrupowane z racji podobieństwa treści i kontekstu.

Cytaty sur według: KORAN przekład Musa Caxarxan Czachorowski, Muzułmański Związek Religijny, Białystok 2018

  1. Ci natomiast, którzy uwierzyli, cierpieli wygnanie i walczyli na drodze Boga, mają nadzieję na miłosierdzie Boga. Bóg jest Przebaczający, Miłościwy. (Sura Krowa, 2:219)

Wyrażenie „walczyć na drodze Boga” („fight in the way”) powtarza się w Koranie wiele razy. Sądzę, iż od tego wyrażenia, gdzie słowo „Bóg” i walka” są współtworzącymi jego formę, wywodzi się rozumienie go, jako odniesienie do wojny, czy wręcz fizycznej siły.

W tłumaczeniach angielskich pojawia się, traktowany przez Encyclopeadic Index jako równoważnik terminu „fight” – słowo struggle i strive. Po polsku borykać się i starać się.

Nie możemy raczej tłumaczyć wyrażenia jako „walczyć na sposób boży”. Takie wyrażenie w tłumaczeniach angielskich brzmiało by bowiem „…in Gods way” lub „in a way of God guidence” itp. Walczyć, starać się, borykać się na drodze Boga, to oznacza życie, kroczenie, posuwanie się naprzód na drodze oświetlonej, wskazanej poprzez Wysłannika, wskazanej w uniwersalnym przewodniku dla pokoleń czyli w Koranie.

Nie ma wskazań o przygotowaniu swej broni, miecza, naboju, dzidy itp. do walki w rozumieniu militarnym.

Kiedy władcy i wodzowie chrześcijańscy wysyłali swe armie do walki, mówili „w Imię boże”, „Bóg jest z nami”, „Bóg tak chce” itp. Podobnie czynili władcy i dowódcy armii wojowników o wyznaniu islamskim.

To jest dokładnie stan rzeczy o którym piszę we wstępie, tzn. sytuacja, gdzie religia była wykorzystywana zarówno przez chrześcijan jak i muzułmanów do mobilizacji politycznej i realizacji projektów ekspansji państwowo militarnej. Również dla celów polityki, czynione są skuteczne działania dla utworzenia historyczno – politycznej przestrzeni dyskursu historycznego Europy, jako osadzonego w ponad tysiącletniej walce cywilizacji Chrześcijan z Muzułmanami. W XX wieku Amerykanin Samuel Huntington osiągnął wielki sukces popularności promując teorię „clash of civilisations” –  starcia cywilizacji.

Takiej wynalezionej logice należy przeciwstawić dwa biegnące równolegle konteksty dziejów Europy:

  1. Polityczny i materialny
  2. Duchowości i relacji człowieka z Bogiem.

Wówczas zobaczymy na przykład, że wydarzenia pokazywane jako błyszczące przykłady starcia cywilizacji, takowymi wcale nie były. Z naszej polskiej historii np. bitwa pod Wiedniem w 1683 roku przedstawiana jest jako właśnie starcie dwóch religii. A przecież w oddziałach króla Sobieskiego walczyły oddziały muzułmanów Tatarów polskich. A przecież po stronie Otomańskiej, stał w tej bitwie, wraz ze swą armią magnat węgierski, chrześcijanin Imre Thokoly! Wszyscy uczestnicy wydarzeń polityczno militarnych w historii mają swe własne bieżące interesy. Jeśli skutecznym okazuje się być włączanie w te wydarzenia emocji religijnych to zdecydowana większość tak czyni. Chodzi o to, żebyśmy nie pomieszali bieżących interesów i koniunkturalnego zachowania wielu ludzi z essence of creed i zasadniczymi elementami wiary.

  1. Czy sądzicie, że wejdziecie do Raju, zanim Bóg sprawdzi tych, którzy walczyli z oddaniem i którzy byli wytrwali? (Sura Rodzina Imrana 3:142)

W angielskich tłumaczeniach stosowane jest jako „walczyli” słowo„strive” – starali się, czynili wysiłek[1].

Uprawnione jest, jak sądzę stwierdzenie, iż ten kto walczy, czyni wysiłek i jest wytrwały, ten postępuje, walczy/stara się „na drodze Boga”. Droga Boga, choć jasna i „oświetlona”, wcale nie jest, by użyć codziennego słowa – łatwa.

Jesteśmy w tej ziemskiej podroży dla jasnego celu (choć Zachód szuka tego celu życia z wielką gorliwością, krocząc w mrokach, tak jak owe rzesze w cytacie z Gogola we wstępie).

Ten cel to zaświadczenie swoimi myślami, słowami i czynami (w języku angielskim jest na to jedno słowo „integrity”. W języku polskim nie przychodzi mi żadne słowo, bo integralność – integralna część czegoś – to chyba coś innego w polskiej tradycji), skąd jesteśmy i po zakończeniu podroży, powrót do Boga z sukcesem tegoż okazania naszych źródeł. Taki jest cel. Reszta to realizowanie (lub nie) tego celu.

  1. O wy, którzy wierzycie! Bójcie się Boga, szukajcie okazji zbliżenia się do Niego i walczcie gorliwie na jego drodze! Być może, osiągniecie powodzenie. (Sura Stół zastawiony 5:35)

W tym wypadku w angielskich tłumaczeniach „walczcie” jest słowo „struggle”- borykać się.

We wstępie przywołałem wskazywane w wielu źródłach rozróżnienie „dżihadów”: „al jihadul akbar” – wielka walka i „al jihadul asghar”– mniejsza walka – z innowiercami.

Wielka walka dotyczy podanego wyżej kontekstu „duchowości i relacji człowieka z Bogiem”. Mniejsza walka dotyczy też, wymienianego wyżej, kontekstu politycznego. Gorliwa walka na drodze Boga jest okazją do zbliżenia się do Niego.

Święta Księga nie jest instrukcją w sprawie cech wojownika żołnierza idącego na pole bitwy militarnej. „It is a mercy to mankind” jest łaską dla ludzkości.

Ja mam książkę z roku 1905 zatytułowaną „Przewodnik po Galicji” wydaną w Krakowie, dokładnie opisuje m.in. wszystkie szlaki górskie w Beskidach, Bieszczadach itd.

Jeśli wezmę tą książkę z 1905 roku i wybiorę się na wycieczkę np. dla zdobycia szczytu Barania Góra, to zajdę do celu bez problemu. Oczywiście tam, gdzie w książce z 1905 roku pisze, że stoi drewniana karczma, dziś jest hotel murowany i parking, tam gdzie pisze, że stoi zakład tartaczny, nie ma już dziś tartaku a stoi sklep z pamiątkami drewnianymi, tam gdzie opisane jest trudne przejście przez gęste krzaki jest dziś polana, po wyciętych krzewach itd. Dla mnie taka sytuacja nie jest dowodem, że należy hotel wysadzić w powietrze i zbudować tam karczmę „bo tak było”, zniszczyć sklepik, bo nic o nim nie ma mowy w przewodniku z 1905 itd.

Przewodnik z 1905roku zaprowadzi mnie na szczyt góry z sukcesem w roku 2020. W ten sposób też Przewodnik jakim jest Światło Koranu, przekazany ludzkości półtora tysiąca lat temu, zaprowadzi mnie w XXI wieku do sukcesu.

Co to jest „wielki dżihad?

W ramach tego terminu mówimy, iż największa walka jaką człowiek prowadzi jest walka z jego własnym ego. Wiele o tym ego słyszymy również ze źródeł i poglądów odległych od Islamu.

W naszym kontekście ego jest murem, ścianą, która odgradza duszę człowieka od pełnego kontaktu z Bogiem, czyli od źródła jej pochodzenia. W takim też spojrzeniu możemy się zastanowić, czy mówiąc o poprawianiu się tzn. o wysiłku dla poprawienia swego charakteru, zachowania itp., czy więc mówimy o pozytywnych zmianach owego ego? dodawaniu mu jakiś dobrych wartości? Czy też raczej ten wysiłek, ten wielki jihad, jihad ul akbar lub jak mówią w Persji jihade bozorg, winien być raczej skierowany na uświadomienie sobie własnego ego i zmierzaniu do jego pomniejszania aż do, w docelowej sytuacji, jego unicestwienia?

Ego możemy przyrównać do grubego oblodzenia w zimie szyby, okna. Przez takie oblodzone okno widzimy, że na zewnątrz jest dzień, bo widzimy światło dnia, które przebija się przez oblodzenie. Ale nic poza tym nie widzimy. Świat kończy się na grubej warstwie lodu, na szybie.

Jeśli przyrównujemy oblodzenie na szybie do ego, to upiększenie, polepszanie oblodzenia dotyczyłoby jego np. kolorowego malowania albo dekorowania w jakieś światełka upiększające. To byłoby poprawianie ego, ulepszanie swego charakteru.

Jeśli jednak zaczniemy ogrzewać oblodzoną szybę, czyli ego, lód zacznie powoli topić się, znikać, nie będzie ani lepszy ani gorszy, będzie znikać.

Po zniknięciu lodu zobaczymy krajobrazy, których istnień w ogóle nie podejrzewaliśmy. Byliśmy przecież oddzieleni od tych perspektyw warstwą lodu na szybie.

Roztopione ego umożliwia emanacje światła bożego poprzez  stworzoną istotę ludzką – człowieka. W  Surze 5 ajat 35 Allah (subhana ła ta ala) mówi: „ szukajcie okazji zbliżenia się do Boga”.  Zbliżenie się do Boga jest „walką”, postępowaniem, kroczeniem na drodze Boga, jest staraniem się, wysiłkiem, borykaniem się w trudzie posuwania się naprzód.

Zatem walka na drodze Boga, wysiłek, zbliżanie się ku Niemu to nie polepszanie naszego ego ale jego „ścieranie”, niwelowanie.

Zarówno muzułmanie jak i chrześcijanie otwarcie mówią o „woli bożej” jako najwyższym odwołaniu (np. Sura Strata i zysk 64:11). Jedni i drudzy mówią „jeśli Bóg pozwoli”, „jak Bóg da”. Jedni i drudzy proszą i oczekują nastania Jego woli.

Jak inaczej może się to stać w najlepszy sposób, jak tylko poprzez działanie człowiecze topiące lód oddzielający ducha człowieczego od Boga?

To jest wielka walka, wielki dżihad.

  1. O wy, którzy wierzycie! Jeśli ktoś z was odwróci się od religii, to wiedzcie, że wkrótce Bóg sprowadzi ludzi, których On pokocha i oni pokochają Jego. Będą skromni wobec wiernych, dumni wobec niewiernych, waleczni na drodze Boga i nieobawiający się czyichkolwiek wyrzutów(..) (Sura Stół zastawiony 5:54)

Walecznym na drodze Boga, jest funkcjonujący skromnie w przestrzeni Miłości Boga, a wobec nie uznających Boga jest dumny (bo ma ku temu powody właśnie żyjąc w owej przestrzeni miłości).

Są w społecznościach islamskich organizacje np. Tablighi Jamaat[2], które całkowicie odrzucają jakąkolwiek formę przemocy. Są wielosetletnie szkoły sufickie również odrzucające przemoc.

Jednak realizm, praktyczność i wręcz łatwość, które są cechami wskazań słowa bożego nakazują raczej widzieć przemoc walk i bitew militarnych w regule, iż nie będąc atakowanym, nie atakuję. Jednak będąc zaatakowanym, należy walczyć również wobec nakazu okoliczności, ale walczyć też na drodze Boga. Innymi słowy, skrytobójczy zamachowiec, samobójcy terroryści uwłaczający Bogu, nazywając siebie „szahidami”(świadkami, męczennikami, poległymi za wiarę), organizacje szerzące śmierć niewinnym ludziom, są tym przed którym islam musi bronić się najmocniej.

Te agresywne, mordercze organizacje wyrosły na gruncie prymitywnych, egzotycznych subkultur klanowych. Wykreowali ludzi, dla których uniwersalny i ponadczasowy duch i światło islamu są zasłonięte, a ich działania i motywacje wyrastają ze źródła, którego nie tylko nie są świadomi, ale którego niszczenie głoszą, nie rozumieją,c że tej siły są narzędziem.

  1. Ci, którzy uwierzyli, przesiedlali się i walczyli na drodze Boga swoimi majątkami i swoimi duszami, i ci, którzy dali im schronienie i pomagali – oni są opiekunami i powiernikami dla siebie wzajemnie. A wobec tych, którzy uwierzyli, ale się nie przesiedlili, nie macie obowiązku opieki nad nimi, dopóki się nie przesiedlą. (Sura Zdobycz 8:72)

Podobne ajaty: Sura Zdobycz 8:74-75, Sura Skrucha 9:20, Sura Skrucha 9:24.

W mojej ocenie, rozważania tych słów Koranu, może mieć miejsce na tle pamięci o okolicznościach, w których przyjmowane było Światło boskiego przekazu. Istotnie, wielu z pierwszych muzułmanów  musiało przesiedlić się, uciekać po prostu przed  prześladowaniami, które niechybnie zakończyłyby się dla nich śmiercią. Uciekali, przesiedlali się do Abisynii i oczywiście do Medyny (Jasrib).

Przede wszystkim należy odnotować, iż nie  ma w Koranie oceny, iż nie należało się przesiedlać, tylko walczyć. W końcu to muzułmanie byli atakowani, a wiec walka obronna wydaje się być właściwą odpowiedzią na taka agresję.

Jednak sądzę iż „walka na drodze  Boga” to jest też walka mądra, przemyślana. Innymi słowy, jeśli widzę oczywistą dysproporcję sił na moją niekorzyść i widzę ogromne prawdopodobieństwo mojej fizycznej  przegranej to nie idę na walkę, gdyż to nie będzie walka na drodze Boga tylko głupota. I przesiedlenie się czyli disengagement, oderwanie się, nie angażowanie z wrogiem jest dobrym rozwiązaniem.

Dlaczego  Prorok (saał) w roku 629 nie wezwał do walki z Kurajszytami, władcami Mekki, którzy  otwarcie pragnęli zniszczenia muzułmanów? Przecież byłaby to walka z agresorem. Mądrość  wskazywała na celowość podjęcia rozmów. I te zakończyły się traktatem pokojowym, który trwał prawie 10 lat i znany jest jako Traktat z Hudajbija. Być może nie było większego zwycięstwa  muzułmanów w pierwszych latach, w sensie ukazania  islamu. Z perspektywy czasu, Hudajbija, a więc mądry traktat jawi się jako większe zwycięstwo niż Badr. Bóg (subhana  ła ta ala) mówi w surze 48 ajat 1 „zaprawdę daliśmy ci jawne zwycięstwo”. Nie jest mowa ani o militarnych zwycięstwach, czy wkroczeniu do Mekki. Tu właśnie chodzi o Traktat w Hudajbija!

Innymi słowy wskazanie walki na drodze Boga w sensie siłowego wyczynu – czyli „małego dżihadu”, może być postrzegane nie na tle emocji wobec przeciwnika, ale jako konkluzja wynikająca z analizy i mądrej oceny stanu spraw.

W kontekście tak popularnego w ostatnim półwieczu „dialogu międzyreligijnego”, warto może wskazać iż opiekunami pierwszych przesiedlonych muzułmanów byli chrześcijanie. W roku 613 grupa  muzułmanów (prawdopodobnie 15 osób)[3] opuściła potajemnie Mekkę szukając schronienia w Chrześcijańskim Królestwie Aksum (dziś tereny Etiopii i Erytrei). Pomimo wysiłków wrogów muzułmanów z Mekki, Chrześcijanie nie wydali muzułmanów ich wrogom. Ci przesiedleńcy (wiele źródeł podaje iż była też druga grupa przesiedleńców. W każdym razie, ostatnia grupa przesiedleńców powróciła do Mekki w roku 628) dali  „schronienie i pomagali”. I tu jest istotne wskazanie dla wartości dialogu jak mówi sura Zdobycz ajat 72 „oni są opiekunami i powiernikami dla siebie wzajemnie”.

Ta historia jest, jak sądzę, zbyt rzadko przywoływana jako wskazanie, iż muzułmanie i chrześcijanie winni być dla siebie wzajemną pomocą przed „otwartym wrogiem ludzi”. (Koran 2:168 i siedem innych ajatów z Koranu). To winna być wystarczająca jasna racja dla powtarzania zachowania chrześcijan z  Aksum z roku 613/14, również muzułmanów wobec chrześcijan.

Na inną okazje można pozostawić zastanowienie się czy „ przesiedlenie”  należy odczytywać wyłącznie  jako fizyczną zmianę miejsca zamieszkania, ucieczkę przed prześladowcami? Ten, kto w swoim nieislamskim otoczeniu, za łaską Boga dostrzegł światło islamu i poszedł za nim, ten przesiedlił się, ze swego stanu ducha  i umysłu  do którego przywykł, do nowej przestrzeni. Nie zmieniając swego miejsca   pobytu fizycznego, jest przesiedlonym.

  1. Czy myślicie, że będziecie pozostawieni sami sobie, zanim Bóg nie pozna spośród was tych, którzy walczą i którzy nie wzięli sobie oprócz Boga, jego Wysłannika oraz wierzących nikogo innego za przyjaciół i opiekunów?(…) (Sura Skrucha 9:16)

Ten kto „walczy na drodze Boga” tzn. czyni wysiłki własne, kto ma jasne duchowe spoglądanie ku Bogu Jedynemu i w wierzących w Boga, widzi swych przyjaciół i opiekunów nie powinien zastanawiać się „czy też to dobro, które czynię jest zauważone”, czy aby Bóg „widzi” moje starania?

Jako ludzie mamy oczywiście wielką słabość oceniania wszystkiego co w życiu napotkamy w kategoriach człowieczych.  „(…) człowiek bowiem stworzony został słabym” (Koran 4:28).

Ta słabość nie tylko objawia się uleganiem wobec zachęt i namów wroga w tej ziemskiej podróży. Objawia się też w stałych próbach odczytywania znaków wyłącznie według ludzkiej wiedzy, ludzkich pragnień i przy ludzkich istniejących ograniczeniach postrzegania naszego otoczenia. To także próby   zapanowania ludzkim umysłem nad kierunkami wydarzeń itd.

Coś tam rozumujemy po ludzku, ale przy pokornej świadomości ułomności tego postrzegania możemy,  czy wręcz powinniśmy czynić wysiłek dla odczytywania znaków Boga, które bezustannie są nam  ukazywane.

Nie zastanawiać się wiec, czy dobro, które w mojej ocenie, (bo co naprawdę czynie okaże się – Koran 64:7 „…a potem dowiecie się coście czynili”) czynię jest, aby na pewno „widziane”.

  1. Czy uważacie, że ten, kto napoi pielgrzyma i zarządza Świętym Meczetem, jest równy temu, kto uwierzył w Boga i w Dzień Ostatni i walczy na drodze Boga? Oni nie są równi przed Bogiem. Bóg nie prowadzi ludzi niesprawiedliwych. (Sura Skrucha 9:19)

Na początku  powtórzmy słowa  hadisu[4], za Małlana Szejkiem Hisham Kabbani: „Ludzie są sobie równi jak zęby grzebienia”.

Przedostatnie zdanie ajatu sprawiło, iż skonsultowałem temat z osobą posiadającą przygotowanie  koraniczne (Pan Musa Caxarxan Czachorowski). Po tych konsultacjach przedstawiam swoją ocenę:

Równi przed Bogiem są wszyscy ludzie, człowiek największej wiary, ducha i dobroci jak i człowiek  bez wiary, hipokryta i złoczyńca. Oceniani będą według swego indywidualnego wysiłku na tej ziemskiej podróży. I ta ocena nie będzie równa. Równi stanęli do ziemskiej podróży i ocena jest według równego kryterium (plus Łaska Boga). Jej wynik nie da równej oceny.

Ten kto pełni funkcje, pracuje np. opiekując się budowlami jak i ten który pomoże wędrowcowi, czyni dobre rzeczy. Jednak nie wymagają one zaangażowania swych środków ani poświecenia. Nie stawiają one człowieka wobec trudnych, skrajnych wyborów.

Wypełnia ów człowiek opiekun wprawdzie posługę ale nie jest skłonny do narażania swego majątku i siebie dla obrony wartości które głośno wyznaje. Jest takie słowo jak już we wstępnie podałem – integrity. Spójność słów, czynów i myśli.

Jest taka suficka przypowieść, która być może trochę pasuje do mojego tu opisu.

Pewien człowiek modlił się  na placu miejskim. Nagle zauważył, iż tuż przed nim przebiegła dziewczyna   z sąsiedztwa. Po modlitwie człowiek ten poszedł poskarżyć się do imama w meczecie opisując, jak to dziewczyna od sąsiadów przebiegła tuż przed nim gdy on się modlił na placu miejskim. Imam zawołał dziewczynę i zapytał ja czy to prawda. Dziewczyna popatrzała na człowieka skarżącego ją i powiedziała  że faktycznie przebiegała przez plac miejski i być może ten człowiek modlił się tam, ale ona nie zauważyła, bo myślała tylko o swym ukochanym i do niego biegła.

Wówczas imam zwrócił się do człowieka:

Jak to jest, że ty modliłeś się do Boga, a zauważyłeś dokładnie dziewczynę, która przebiegała przed tobą, a ta dziewczyna  nie myślała o niczym, tylko o obiekcie swej miłości i w ogóle nie zauważyła ciebie?

Musze dodać, iż w sufickich przypowieściach terminy takie jak  miłość, wino, piękno, ukochany itp. odnoszą się do Boga i miłości do Boga. Stąd też w wielu „zachodnich” tekstach są uwagi, iż suficka poezja zachęca do pijaństwa, opisuje piękno kobiet itp. Jest to smutne. Pokazuje zupełną ignorancję i poruszanie się owych zachodnich umysłów na orbitach arogancji i niewiedzy strojącej się w pióra  racjonalności.

  1. Wyruszajcie, jakkolwiek lekko lub ciężkozbrojni, i walczcie własnymi majątkami i własnymi duszami na drodze Boga! To jest najlepsze dla was, gdybyście tylko wiedzieli. (Sura Skrucha 9:41), również Sura Skrucha 9:44

W odniesieniu do wojownika kategoria lekko lub ciężkozbrojny może odnosić się do wojownika z mieczem, dzirytem itp. Zaś ciężkozbrojny to zapewne kawalerzysta w ochronnej kolczudze, z łukiem, szablą itp. tworzący ciężką jazdę wojskową. Jak mamy dosłowność tych słów widzieć w XX lub XXI wieku, gdzie armie stanowią ludzie w maszynach, czy też wręcz ludzie obsługujący niewidzialne dla oka ludzkiego technologie?

Być może ta lekko czy też ciężkozbrojność należy odnieść nie do narzędzi zbrojnych w danym okresie używanych, ale do potencjału i siły ducha każdego człowieka.

Wyruszajcie na drogę Boga takimi jacy jesteście. Każdy człowiek jest zaopatrzony w pewien potencjał, który na ziemskiej drodze może się rozwijać na różne sposoby. Może też wzrastająca roślinka takiego rozwoju zaginąć, uschnąć z braku starania o nią. Ludzie dobrego serca, lecz bez skłonności do uczoności, ludzie uczeni bez daru dobroci serca, wszyscy ludzie maja jakąś zbroję na tą podróż ziemską.

Z tymi przymiotami, które rozwijam w sobie, zawsze znajdę swoje miejsce na drodze Boga.

Ocenianie działań człowieczych jest nie tylko trudne, ale mocno odradzane. My patrzymy tylko swoimi ludzkimi oczyma i widzimy co najwyżej to co może po ludzku być dostrzeżone.

Kiedyś tonął statek i miejsc w szalupach ratunkowych było dużo mniej niż chcących się uratować ludzi. Jedna rodzina, rodzice i córka nie mogli wejść wszyscy do szalupy. Jedna osoba musiała pozostać. Po  rozmowie, poinformowali że matka zostaje a ojciec z córką uratują się na szalupie. Wywołało to oburzenie, jak ojciec może tak zrobić.

Stan spraw był jednak taki, że matka miała zdiagnozowanego raka w stadium terminalnym z kilkoma najwyżej tygodniami życia. Córka będzie musiała mieć opiekę przez lata. A tą mógł dać tylko ojciec,  gdyż  ze swą chorobą matka  nie mogła być takiej opieki gwarantem.

Nie wiem, czy to prawdziwa historia, czy nie. Chodzi o to że ocenianie ludzkich działań, które widzimy    jest obarczone potężnym ryzykiem błędu.

Ocenianie siebie, że nie mam żadnej „zbroi” aby walczyć na drodze Boga jest zaniedbaniem i  niszczeniem tej roślinki „ zbroi” w swej duszy, w której mamy być na drodze Boga.

  1. O Proroku! Walcz przeciwko niewiernym i obłudnikom i bądź stanowczy wobec nich! Ich schronieniem będzie Piekło, a jakże złe to przeznaczenie! (Sura Skrucha 9:73)

Tu jest jasny nakaz: „Walcz przeciwko niewiernym i obłudnikom (w angielskich wersjach jest  określenie hypocrites – hipokryci). I jednych i drugich Prorok doświadczał w swej wędrówce i działalności.

Ta sura ma pewne wyróżniki. Jako jedyna nie rozpoczyna się otwarciem „W imię Boga Miłościwego i Miłosiernego”. Niektóre źródła[5] upatrują przyczynę tego stanu rzeczy w niezwykłej stanowczości  wskazań wobec niewiernych (idolators) i hipokrytów. Sura jest przypisywana na okres dziewiątego roku po hidżra (629/30 n.e.). Był to mniej więcej czas rozesłania wysłanników Proroka do sąsiednich państw  z wiadomością od Proroka (saał) nawołująca do przyjęcia islamu. To był też  czas oczekiwania na wielką inwazję armii Cesarstwa Bizantyjskiego (właściwie Cesarstwo Wschodniorzymskie). Inwazja taka istotnie była przygotowywana, jednak nie nastąpiła w oczekiwanej mocy. Niemniej, Prorok jako wybitny wódz i polityk musiał być przygotowany na najgorszy scenariusz militarny. Państwo, które powstało jako materialny owoc działań Proroka i jego towarzyszy zaczęło wzbudzać swym wzrostem obawy u swych sąsiadów; szczególnie właśnie w Bizancjum i Persji (niezależnie od wojen, które i Bizancjum i Persja prowadziły ze sobą).

Niewiernymi byli nie muzułmanie, ale też szczególną uwagę należało mieć na tych, którzy deklarowali się być Muzułmanami, a przy najbliższej sposobności koniunkturalnej odeszliby od Islamu. To właśnie hipokryci. Prorok w swej roli wodza i polityka widział, że konflikt z Bizancjum jest nieuchronny i w konsekwencji tylko jedna strona wyjdzie z niego jako pełny zwycięzca. Konflikt ten zakończył się w roku 1453 n.e. zdobyciem Konstantynopola, który od tego casu jest znany jako Istanbuł.

W takich historycznych kontekstach należy oceniać wskazania powyższego ajatu. Nie traktować go jako wyłącznie historyczno – politycznego opisu i odniesienia. Traktować go jak jako wzorzec tzn. jak w podobnych okolicznościach, których sura / ajat dotyczyła czasów Proroka, winienem postąpić ja.

Mądrość ajatu w takim spojrzeniu jest wręcz oczywista. Jeśli wiem, że przygotowuje się potężny wróg do zniszczenia mnie, to postepowanie z takim wrogiem nie jest budowane na miłości i miłosierdziu. Nie mamy wiec takiego wstępu do tej nauki. W takiej sytuacji wiem też, że ci którzy w mojej ocenie  mogą  w czasie konfrontacji przejść do mojego wroga.

Kiedy nowopowstała Polska znajdowała się w najgroźniejszym momencie wojny z Rosją Bolszewicką  w 1920 roku, władze polskie internowały, zamknęły w ośrodkach odosobnienia, te grupy które w ocenie władz mogły  nagle stać się stronnikami wroga.

Kiedyś  M. K. Gandhi w latach 40  – tych 20 wieku powiedział, że Brytyjczycy powinni oddać swój kraj Hitlerowi, unikać konfrontacji a postawa taka sama przyniesie Brytyjczykom zwycięstwo. Okazuje się jak widać, że można być głupkiem będąc jednocześnie świętym.

Nauka z ajatu ukazuje się na tle wydarzeń, których dotyczyła. Nauki mogą dotyczyć naszej duszy i serca  lub mądrości przynależnej do rozumu.

  1. Cieszyli się ci, którzy pozostali w domach, za plecami Wysłannika Boga. Oni czuli niechęć, aby walczyć swoimi majątkami i swoimi duszami na drodze Boga, i mówili: „Nie wyruszajcie w taką spiekotę”. Powiedz: „Ogień Piekła jest gorętszy!” Gdybyż oni mogli to zrozumieć! (Sura Skrucha 9:81)

Kiedy został zesłany rozdział: „Wierzcie w Boga i walczcie wraz z Jego Wysłannikiem”, to ludzie zamożni między nimi prosili cię o zezwolenie i powiedzieli: „Zostaw nas z siedzącymi w domach!” (Sura Skrucha 9:86)

Wysłannik i ci, którzy uwierzyli razem z nim, zmagali się i walczyli swoimi majątkami i swoimi duszami. Dla nich są wszelkie dobra, oni są tymi, którzy osiągną powodzenie! (Sura Skrucha 9:88)

Człowiecza słabość dotyczy też unikania swego obowiązku. Wyszukuje zatem argumenty i okoliczności, aby czegoś nie robić. Nie robić czegoś, co może zmniejszyć stan posiadania materialnego lub czegoś co jest po prostu niebezpieczne. A wiec „nie idźmy bo gorąco”, „pozwól nam zostać w domu” (tzn. w bezpieczeństwie) itd.

Jest to unikanie wypełniania swej lojalności i obowiązków. Ta sura też dotyczy stanu spraw państwa i  ducha wobec przewidywanego konfliktu z Bizancjum. I wiedząc to, potrafimy sobie łatwo wyobrazić jak wielu, którzy wielkim głosem deklarowali swe przywiązanie do Boga i Jego Proroka, jednocześnie starali się uniknąć niebezpieczeństw spodziewanego konfliktu.

Być może, dopuszczalne jest, uczynienie przełożenia nauki tych trzech ajatów do ekstrapolacji wierności  i poczucia obowiązku wobec Boga i Proroka, polskich Tatarów Muzułmanów na takie samo zachowanie wobec swej Ojczyzny – Polski.

Kiedy w dziejach Polski przychodziły, a działo się to często, trudne lata wojen, powstań i wreszcie w XX wieku obrony nowopowstałej Polski i 20 lat później obrony Polski przed agresją Niemiec i Rosji, Tatarzy nigdy w historii nie mówili „zostawcie nas siedzących w domu”, „lepiej nie idźmy, bo ciężkie warunki”, „lepiej nie ryzykujmy straty naszych domów, pól”.

Wskazania ajatów Świętej Księgi są wykonywane na różne sposoby.

  1. Zaprawdę, twój Pan dla tych, którzy przesiedlili się po prześladowaniach, potem zmagali się i byli cierpliwi, twój Pan po tym wszystkim jest Przebaczający, Miłościwy. (Sura Pszczoły 16:110)

Jest to znów mowa o zmaganiu się w kontekście przesiedlenia się, podobnie jak w Surze Zdobycz 8:72,  co opisano uprzednio. Powtarzanie oznacza umocnienie, „zaakcentowanie” określonych wskazań.  Przesiedla się, kto dojrzawszy światło przekazu Boga – islamu przechodzi do innej przestrzeni ducha, kto pomimo zastanego zwyczaju i poglądów swych przodków, uczynił wysiłek i wykorzystał pomoc i łaskę, okazję podaną mu. Ta osoba będzie się zmagać, będzie czynić wysiłki dla utrzymania się tej „liny” ratowniczej rzuconej mu. I wysiłek dla zaświadczania swym zachowaniem i słowem o światle islamu. Ten wysiłek obejmuje w sobie – cierpliwość. A podstawowym narzędziem tego wysiłku jest Koran (Sura Rozróżnienie 25:52, ajat ten zostanie omówiony w dalszej części).

Cierpliwość jest, jak sądzę bardzo ważną cechą muzułmanina. Cierpliwość znaczy, iż oczekuję efektów tylko w sytuacji działań, własnych według właściwie odczytanych znaków i w potrzebnym do uzyskania efektu, czasie który możemy jedynie przypuścić, ale nie znamy terminu jego nadejścia.

Umysł „zachodni” jest niecierpliwy i poczytuje sobie to za bardzo pozytywną cechę. Pamiętam jeszcze  podczas mojej pracy w Indiach, podczas wizyty rządowej  z Polski, szef tej delegacji powiedział swym indyjskim słuchaczom, iż „jedną ze wspaniałych cech Polaków jest niecierpliwość”.

W odbiorze słuchaczy z Azji oznacza to, iż taki niecierpliwy człowiek oczekuje wyniku, efektu swego działania przy niewystarczającym nakładzie wysiłku i w nierealnie krótkim czasie.

Jawi się taki człowiek, niczym piekarz który aby zwiększyć ilość wyprodukowanego chleba piecze ciasto w najwyższej możliwej temperaturze, aby móc wytworzyć szybko więcej bochenków chleba. W efekcie wychodzą spalone czarne kawały zamiast bochenków chleba. Dobry piekarz wie, że ciasto musi powoli i stopniowo dochodzić do stanu docelowej konsystencji i smaku.

Człowiek został stworzony słabym a niecierpliwość jest wielką ułomnością człowieka.
Święta Księga w wielu miejscach wskazuje na cierpliwość, jako pożądaną cechę człowieka oświeconego.

  1. I zmagajcie się za sprawę Boga prawdziwym zmaganiem (..) (Sura Pielgrzymka 22:78)

Innymi słowy, czyż możemy dostrzec zmaganie prawdziwe i zmaganie nieprawdziwe? I co to jest sprawa Boga?

Prawdziwe zmaganie, dżihad jest tylko za sprawę Boga. Duzy dżihad tzn. walka, zmaganie się ze swym ego, o czym uprzednio pisałem i mały dżihad tzn. walka zmaganie się z zewnętrznym, fizycznym wrogiem. Jak ten mały dżihad prowadzić? Na to pytanie jest odpowiedź w surze Krowa 2:194 „… jeśli ktoś wystąpi przeciwko wam, wtedy i wy wystąpcie przeciwko niemu, podobnie jak on występuje przeciwko wam”. To jest odpowiedź na całą europejską tradycję „utożsamiania” dżihadu ze świętą wojną.

Islam od początku swego ziemskiego objawienia, poza swym duchowym i mistycznym wymiarem, był aktywną, kreującą częścią rzeczywistości swego otoczenia.

Chrześcijanie, pierwszych dekad i niemal trzech wieków, żyli w przekonaniu, utwierdzani przez swych przywódców, że żyją w „dniach ostatnich”. Zaraz nastąpi wypełnienie się dziejów i na tą zbliżająca się szybko chwilę należy być razem, głosić „dobrą nowinę”, ale w żadnym razie nie walczyć z otaczającymi  „innymi”. Rzymianie postrzegali Chrześcijan jako dziwną, skrytą sektę która gdzieś spotyka się w podziemiach domów i nie bierze udziału w świętowaniach religijnych różnych wyznań. Rzym był  państwem dużej tolerancji religijnej, świątynie różnych bóstw ludów z całego imperium znajdowały w tym mieście, wspólnie weselono się w dniach różnych świąt.

Chrześcijaństwo powoli w ciągu trzech wieków wyszło, w wyniku różnych procesów społecznych ale i    wydarzeń, które jedni nazwą zrządzeniami, a inni dopatrzą się wyłącznie dziwnymi, sprzyjającymi  przypadkami (sen Cesarza Konstantyna przed bitwą przy Moście Mulwijskim).

W momencie kiedy Chrześcijaństwo stało się realną i rosnącą siłą polityczną (można powiedzieć, iż proces ten zainicjowany został Edyktem Mediolańskim 313 r. n.e.), choć ten ustanawiał jedynie wolność wszystkich wyznań w Imperium, zatem i Chrześcijaństwo przez długi czas trwało na poboczu życia  państwowego.

Chrześcijaństwo krzepnąc w siłę polityczną i zapominając o owych „dniach ostatnich”, stopniowo wprowadziło swe poglądy jako jedyną „Prawdę”, a siebie jako jej jedynego posiadacza. Sprzeciw  ziemskiej władzy urzędów Chrześcijaństwa był tożsamy z atakiem na sacrum i wykluczał wszelką tolerancję. Ta sytuacja, w sensie doktryny, nie zmieniła się do XXI wieku. Oczywiście w sensie  środków niszczenia przeciwników, humanizm w Europie wymuszał stopniowe zmiany na działaniach  urzędów Chrześcijaństwa.

W żadnym wypadku, nie mam zamiaru przedstawić jako przeciwieństwo takich procesów, dotyczących chrześcijaństwa  postawić islam jako synonim aplikowania wyłącznie dla celów pacyfistycznych.

Jak pisałem we wstępie, tak chrześcijaństwo jak i islam, stawały się ofiarami „porwań” przez polityków, cynicznych duchownych i wręcz siejących śmierć organizacji, z racji swej użyteczności przy kreowaniu  nowych  narracji politycznych wymagających powoływania się przez ich twórców na emocje związane z sacrum.

Taka był rzeczywistość historyczna. Wszelkie tworzenie rozróżnienia typu, jeden zły drugi dobry, jeden biały drugi czarny, jest nie tylko infantylne ale i tworzące zaczyn bezpodstawnego konfliktu.

  1. Nie słuchaj niewiernych ale zmagaj się z nimi zmaganiem wielkim, tym Koranem! (Sura Rozróżnienie 25:52)

Niewierni to ci, którzy odrzucają Boga i jego przekaz lub odsuwają go na bok jako utrudnienie życia ziemskiego. Ale również i hipokryci. Prowadzić zmaganie wielkie to walka na drodze Boga. Nie ma lepszego uzbrojenia w tym zmaganiu jak Koran. Czytając i słysząc o walce, zmaganiu i staraniu „na drodze Boga”, jako broń w tej walce nie jest wskazane żadne bitewne oręże jako to szable, łuki a we współczesnych kontekstach broń różnych technologicznych generacji. Tą bronią na wielkie zmaganie  jest Koran. Znów przychodzi na myśl ten czas z życia Proroka (saał) po Traktacie Hudajbija. Wielkie zmaganie trwa długo, jest wręcz nieuchwytne w sensie wskazania jednego wydarzenia, przełomowego  momentu. Nie ma walki w rozumieniu militarnym a jest wygrana, która w dodatku jest mało lub w ogóle niezauważalna. Takie postrzeganie opisanego stanu spraw znajduje się też w surze Zwycięstwo 48:1 „zaprawdę daliśmy ci jawne zwycięstwo”. Ten okres po Traktacie Hudajbija wart jest pilnej uwagi i dostrzeżenia, jakie podobne sytuacje powstają też we współczesnych czasach.

Być może warto przypomnieć, wobec takiej sytuacji, słowa półlegendarnego chińskiego filozofa z VI wieku p.n.e Lao Tse (Laozi. Lao Zi i inne wersje) „Nie czyniąc nic, wszystko jest uczynione” (by not doing anything, everything is done).

  1. A kto stara się gorliwie, ten stara się dla swej duszy. Bóg jest Samowystarczalny! (Sura Pająk 29:6)

Wysiłek, staranie które człowiek podejmuje i prowadzi, czyni dla siebie, dla swego dobra wyłącznie.

Człowiek, czyniący w swej ocenie dobre uczynki i „oglądający się” ciągle na Boga i myślący, czy też aby na pewno widzi On jaki to dobry jestem, ten ogromnie traci. Dobro uczynione jego wysiłkiem innym pozostaje, ale dla niego jest jeszcze długa droga.

Przypomina mi się anegdota suficka, jak to jeden młody mężczyzna przyszedł do szejka (nauczyciela – murszida) skarżąc się, jak to w jego firmie, gdzie pracuje, bardzo się stara, wysila się na najlepsze wyniki  a jest zawsze pomijany przy awansach.

Szejk mu powiedział: Ty ciągle myślisz o tych awansach, o swojej karierze. To złe. Ty nie masz biec za tą karierą ale od niej uciekać. I ona wtedy ku tobie pobiegnie.

Po jakimś czasie młody człowiek przyszedł do szejka i opowiedział jak się zachowuje w pracy i jak stara się „uciekać” od tej kariery i … nic. Ona wcale ku niemu nie biegnie.

Szejk po wysłuchaniu, jak to młody człowiek wypełniał jego wskazania powiedział mu: „Tak. Ty rzeczywiście uciekasz od kariery. Ale ty, co chwilę oglądasz się, czy ona już za tobą biegnie”. Innymi słowy, człowiek przy swym staraniu i walce na drodze Boga nie ma myśleć, czy też na pewno Bóg widzi, czy też na pewno mnie doceni co ja dla Niego robię. To jest smutne zachowanie.

Bóg nie potrzebuje, w ludzkim rozumieniu tego słowa, niczego od człowieka. Nie znaczy to, że obojętne jest, co człowiek czyni. Nie jest to obojętne dla oceny podróży ziemskiej tegoż człowieka.

Po raz kolejny chciałbym przypomnieć słowa sury Strata i Zysk 64:9. W polskim tłumaczeniu użyty jest termin „dzień wzajemnej straty i zysku” ( jako „Dzień Zgromadzenia”). W wersji angielskiej jest to  „dzień wzajemnego rozczarowania”. W każdym razie, jak sądzę, chodzi o to, że być może to co uważam  za wielki dobry czyn, który Bóg „na pewno zauważy” może wcale takim nie być, a już „oglądanie się za siebie, czy już” sukces „ za mną biegnie”, może być rozczarowaniem i poczuciem „straty i zysku” i może stać się smutną niespodzianką dla duszy ludzkiej.

  1. Tych zaś, którzy walczą w Naszej sprawie, My poprowadzimy po Naszych drogach. Zaprawdę, Bóg jest z tymi, którzy czynią dobro! (Sura Pająk 29:69)

Tyle już tu pisania było o walce, staraniu się i co w Koranie znajdziemy w tych tematach, że pora już przypomnieć co w temacie wojny, walki i pokoju znajdziemy w Piśmie Chrześcijańskiej Ewangelii.

Pragnę przy tym powtórzyć słowa ze wstępu do niniejszego tekstu: „cytatami z Pisma świętego można  udowadniać każdą tezę”. Tak wiec, w żadnym razie nie chcę tworzyć jakiś biało czarnych rozróżnień pomiędzy islamem a Chrześcijaństwem, jeśli chodzi o kwestie pokoju, walki itp.

Oto w Ewangelii Mateusza (10:34) pojawiają się następujące słowa Jezusa:

„Nie mniemajcie żem przyszedł dawać pokój na ziemi. Nie przyszedłem dawać pokoju ale miecz”.

Słowa są wzięte z „Edycyi Biblii Gdańskiey w roku 1632 wydaney”. Również w wydaniach Biblii w języku angielskim znaczenie tego wersetu jest jednoznaczne (np. w edycji z 1869 roku The New Testament Tauchnitz Edition Lipsk).

W moim rozumieniu, chrześcijańskie Ewangelie i Dzieje Apostolskie (czyli tzw. Nowy Testament) możemy ocenić przykładając terminologię islamską, jako „hadisy”, czyli zapis tradycji dotyczącej czynów lub wypowiedzi, w naszym przypadku Proroka Muhammada (saał), a w kontekście Pism chrześcijan – Jezusa. W żadnym razie hadisy nie są słowem Boga.

Nie jest moim celem rozwijanie porównań powyższych słów ze słowami Koranu.

Wszak i chrześcijanie mówią „pokój ludziom dobrej woli”. Nie mówią „przynosimy miecz a nie pokój”. A przecież mogliby się powyższym cytatem podpierać.

Muzułmanie zaś swe powitanie mają „Pokój z Tobą” (Łaska i Błogosławieństwa Boże). To jest nastawienie muzułmanina.

Innymi słowy, zawsze kluczowe będzie nie cytowane słowo, często wyrwane z całości przekazu, ale nastawienie (attitude) tuning of heart, „nastrojenie serca”.

  1. Wierzącymi są tylko ci, którzy uwierzyli w Boga i Jego Wysłannika, potem nie popadli w zwątpienie i walczyli swymi majątkami i swymi osobami na drodze Boga. Oni są prawdomówni. (Sura Komnaty 49:15)

Jest naturalną rzeczą że w swych wysiłkach dla zbliżenia się do Boga, człowiek zmierza ku pewnemu ideałowi, nawet jeśli bardzo trudnemu do osiągnięcia. Tym ideałem jest świętość. W surze Zgromadzenie 62:1 wśród imion Boga jest też „święty”. Tak jak inne imiona „mądry”, „wdzięczny”, „wielkoduszny” wydają się być wskazówkami ku jakiemu ideałowi człowiek winien podąża, naśladując w tym Proroka (saał).

To zmierzanie jest „walką na drodze Boga”. Na tej drodze starania i wysiłku, jest przeciwnikiem  zarówno nasze ego (w terminologii sufickiej – „nafs”) jak i wrogowie zewnętrzni. Największy zaś i otwarty wróg jest wskazany m.in. w surze Krowa 2:168.

Islam – Koran jest przewodnikiem ku ideałowi. Jednocześnie jednak Bóg wie, że „człowiek jest slaby” (sura Kobiety 4:28) i odniesienia świętej księgi są też do rzeczy praktycznych, realnych materialnie. Walczenie swym majątkiem wymaga wyrzeczenia, jest trudniejsze niż deklarowanie obietnic przez człowieka. Walczenie swoją osobą oznacza „integrity” – zgodność swego przekonania z czynami.

Wreszcie Księga dopuszcza zdarzenie się „zwątpienia”. Dlatego wielkiej wagi jest stałe umacnianie się w duchu wiary, jak sądzę, poprzez stałe czytanie Pisma Świętego Koranu i modlitwę oraz nie lekceważenie  umiejętności „otwartego wroga” człowieka. To też jest walka na drodze Boga.

  1. O wy, którzy wierzycie! Nie bierzcie sobie Mojego wroga i waszego wroga za opiekuna. Wy obdarzacie ich miłością, a oni nie wierzą w to, co przyszło do was z prawdą. Chcą wypędzić Wysłannika i was samych, ponieważ wierzycie w Boga, waszego Pana. Jeśli wyruszyliście walczyć na Mojej drodze i poszukiwać Mojej przychylności, to nie spieszcie ku nim z przyjaźnią. Ja wiem najlepiej, co wy ukrywacie i co ujawniacie. Ktokolwiek z was to uczyni, ten zbłądził z równej drogi. (Sura Sprawdzana 60:1)

W odniesieniu do tematu walki – dżihadu wskazanie ajatu pokazuje wskazanie wroga jako tego, który  chce usunąć, wypędzać ludzi z powodu ich oddania swej wierze – Bogu i jego Wysłannikowi.

Jest tu jak sądzę przede wszystkim ostrzeżenie przed entuzjazmem w obdarzaniu miłością – sympatią ludzi, co do których możemy z dużym prawdopodobieństwem ocenić, iż chcą nam zaszkodzić.

Po raz kolejny znajdujemy w Świętej Księdze nawiązania do realnych relacji ziemskich. Nie ma nawoływania do nastawienia drugiego policzka do uderzenia jeśli zostało się już uderzonym w jeden (Ewangelia według Mateusza  5.38-48). To porównanie z „Mateuszem” nie koniecznie ma jednak charakter sprzeczności przekazu.

W dalszej części tegoż wersetu według przekazu „Mateusza” podane są słowa Jezusa: „nie stawiajcie oporu złu”. Myślę, że nie należy pochopnie przekładać takiego wskazania na owo „nastawianie drugiego policzka”.

Są w mojej ocenie dwie kategorie stanu rzeczy, kiedy natychmiastowe nieodpowiedzenie na zło jest wyrazem mądrości. Mądrość, obok innych wartości, płynie z nauki przekazanej w Koranie.

  1. W sytuacji całkowitej przewagi wroga (zła), oderwanie się od wroga (disengagement, odsunięcie się) może być celowym dla przygotowania korzystnej dla nas sytuacji.

Ucieczki (hidżry; używam liczby mnogiej, gdyż wyjazd (wyjazdy) do Abisynii grupy pierwszych muzułmanów też był hidżrą) do Abisynii  i Medyny były oderwaniem się od wroga -„nie stawianiem oporu złu”. Takie zachowanie było mądre.

  1. To sytuacja, w której wrogie wobec nas zachowania pozostawiamy bez reakcji. Tu ocena jest na zasadzie „case to case”. Angażowanie się wobec działań wrogich, wrogiej retoryki skierowanej ku nam, może w wielu przypadkach oznaczać „piling up evil” w odniesieniu do słów i czynów tzn. natychmiastowe odpowiadanie na wrogość może powodować nakładanie się, nagromadzanie się „złe słowo na złe słowo, zły uczynek na zły uczynek”. Rozwiązanie tak narosłych (czasami z małych początków) konfliktów jest często bardzo trudne i bardzo długo trwa.

Tu jednak zasadnicza jest indywidualna ocena sytuacji. Każda reguła  działania posunięta zbyt daleko staje się swoją karykaturą.

Nie nastawiam drugiego policzka, nie angażuje się w konfliktowe  dysputy tworzące wrogość lub będące  „idle talk” „pustym gadaniem”, oceniam wagę wrogiego słowa lub czynu wobec mnie, czy moja reakcja przyniesie może tylko zbyteczną eskalację wrogości. Nie zareagowanie na zło, natychmiast po jego wystąpieniu wobec mnie (nas), nie oznacza „wybaczenia”, a tym bardziej zapomnienia.

Trzeba umieć  mądrze ocenić co jest „ważne”, a co nie jest. Przebaczenie jest często dobrą propozycją. Jednak  należy zawsze dobrze pamiętać, co się komu wybaczyło.  Nie  po to, aby w dogodnym momencie  dokonać jakieś „zemsty”. Absolutnie nie. Należy pamiętać, aby mieć pełna ocenę z jakim   przeciwnikiem ( wrogiem ?) mamy do czynienia. Do czego był w przeszłości zdolny.

Ajat wskazuje, aby nie spieszyć się z pozytywnymi emocjami wobec tych, którzy nie maja według naszego doświadczenia lub oceny dobrych wobec nas zamiarów. Nie ma potrzeby „zabierania” takich osób, ani ich sympatii na podróż „walki na drodze Boga”.

Odsunięcie się – disengagement jest często korzystniejsze, niż angażowanie się w potyczki, utarczki   marnujące nasz potencjał duchowy i materialny.

  1. Wierzcie w Boga i Jego Wysłannika, walczcie za sprawę Boga waszymi majątkami i waszymi osobami. To będzie lepsze dla was, gdybyście tylko wiedzieli! (Sura Szereg 61:11)

Czy „walka na drodze Boga” jest walką „za sprawę Boga”? Można, być może, powiedzieć to pierwsze jest narzędziem, środkiem do sukcesu „sprawy Boga”.  Wysiłek własny  ma dotyczyć własnego majątku i osoby. Tak jak w wielu miejscach w Świętej Księdze w wypadku wskazanego wysiłku/walki, nie ma górnolotnej mowy o duchowych cechach charakteru człowieka, wzniosłościach serca itp. ale jest konkretny, praktyczny, rzec można „przyziemny przekaz”: majątek i osoba własna. To z czym  człowiek w ziemskim podróżowaniu najbardziej się „wiąże”, identyfikuje, do czego jest przywiązany: swoje posiadanie materialne i swoje ego.

Deklarować i głosić wzniosłe zamiary jest człowiekowi łatwo. Walczyć tak jak wskazuje ajat, czyli ryzykować swym stanem materialnego posiadania i osłabieniem, czy częściowym rezygnowaniem ze swojego wyobrażenia o sobie (ego), jest bardzo trudnym.

  1. O Proroku! Walcz z niewiernymi i obłudnikami i bądź dla nich surowy! Ich schronieniem będzie Piekło! Jakże złe to przeznaczenie! (Sura Zakazane 66:9)

Ten ajat odnosi się do „małego dżihadu”, do walki w sensie siłowym. Nie ma potrzeby czynienia prób  jakiś dziwnych objaśnień i doszukiwania się przenośni.

Tak jak pisałem we wstępie do niniejszego tekstu, za pomocą cytatów z Pism Świętych można  udowodnić każdą postawiona sobie a priori tezę.

Światło islamu nadeszło z okolic, regionów świata, które były całkowitą peryferią ówczesnego świata. Świat ten obejmował Wschodnie Cesarstwo Rzymskie (Bizancjum) z Egiptem jako jego częścią, Persję i w dużo mniejszym stopniu przeobrażające się w „coś nowego” regiony dawnego „Rzymu zachodniego”.

Arabia utrzymywała relacje handlowe ze wszystkimi tymi aktorami, jak te z Indiami i regionami wybrzeża Afryki Wschodniej. Pod względem wyznaniowym ludność regionu żyła w przestrzeni, którą  nazywamy. W związku z zamieszkującymi Arabię społecznościami żydowskimi i kontaktami z chrześcijanami z Bizancjum, wyznania tych społeczności były znane jako „wiara innych”.

Fenomen szybkiego upowszechniania się islamu wobec jakby „zajętych” już miejsc mocarstw ówczesnego świata, dokonywał się również bardzo ziemskimi drogami, podobnie jak rozprzestrzenianie się chrześcijaństwa rzymskiego w czasach późniejszych.

Te dwie kategorie funkcjonowania wyznania w przekazie relacji z Bogiem i w przestrzeni ziemskiej  realno-człowieczej, często równolegle postępowały w dziejach.

Przekaz „walcz z niewiernymi i obłudnikami i bądź dla nich surowy” nie zastępuje nakazu „walki na drodze Boga”. Nic nie zastępuje tego wielokrotnie powtarzanego wskazania, które w mojej ocenie, stosuje się do każdej formy wysiłku, walki, wysiłku człowieczego.

Marek Moroń
Maj 2020

[1] Ahmed Ali al. Quran A Contemporary Translation, Delhi 1987 s. 65

[2] https://en.wikipedia.org/wiki/Tablighi_Jamaat data odczytu 14.4.2020

[3] https://en.wikipedia.org/wiki/Migration_to_Abyssinia     otwarte 17.4.2020

[4] https://sufilive.com/Prophet-pbuh-Established-Equality-Between-Human-Beings–5485-EN-print.html     otwarte 17.4.2020

[5] The Meaning of the Glorious Koran- an explanatory translation by Mohammad Marmaduke Pickthall New American Library,  New York – brak daty wydania  s. 145