30 października 2020 roku - 13 Rabi-ul Ałłal 1442
muzulmanie-bismillah
eko-islam-text

Terminem tym określana jest szeroka dywagacja nad światem przyrody, ochroną środowiska naturalnego i prawami zwierząt w świetle doktryny teologicznej i praktyki muzułmańskiej.

Współcześnie zwykło się twierdzić, iż zamysł ekologiczny, wszelkie sformalizowane sposoby opisu i odnoszenia się do kwestii Natury jako takiej są wynalazkiem XX i XXI wieku. Nic bardziej mylnego. Intelektualnie – jak wskazuje Patricia Crone – muzułmanie znacznie wcześniej niż chrześcijanie zainteresowali się problemem cierpienia zwierząt oraz kwestiami odpowiedzialności człowieczeństwa za środowisko (P. Crone, Medieval Islamic Political Thought, EUP, Edinburgh 2005, ss. 354). Już w IX wieku mutazylici dostrzegli brak sprawiedliwości w równym traktowaniu, który odnosił się wyłącznie do ludzi. Jeśli zadaniem człowieka jako istoty jest pomnażanie wszelkich dóbr, sprawowanie przedstawicielstwa (człowiek Kalifem) na ziemi, ograniczanie krzywd i cierpienia, to musi się to odnosić także do otaczającego go świata. XIII-wieczny fakih (jurysta, interpretator prawa muzułmańskiego) Izz Ibn Abd Al-Salam zalecał, aby każde działanie ludzkie cechowało pomnażanie sfery dobra przy jednoczesnym minimalizowaniu krzywd, szkód i cierpienia. Niehumanitarne traktowanie zwierząt jawnie godziło w porządek świata (salah). Uczony ten prawdopodobnie jako pierwszy na piśmie sformułował kodeks praw zwierząt. Piśmiennictwo w tej kwestii dowodzi również, że złe traktowanie zwierząt zasługiwało na sformalizowany system kar ( R. Foltz, Animals in Islamic Tradition and Muslim Cultures, Oneworld. Oxford 2006, s. 34).Warto tu również zwrócić szczególną uwagę na istnienie instytucji muhtasiba, którego jednym z obowiązków było sprawowanie kontroli nad traktowaniem zwierząt na targach.

Analizując kwestię szerszego postrzegania ludzkiej odpowiedzialności należy odnieść się przede wszystkim do pojęcia tałhidu (توحيد), które stanowi trzon teologii islamskiej. Tałhid oznacza przede wszystkim jedność i wszechwładzę Allaha jako Stwórcy, do którego należy sprawstwo dobrobytu i kierowanie wszystkim. Człowiek jako stworzenie ma wspólne pochodzenie i jest równy w obliczu Boga. Sprawuje funkcję namiestnika na ziemi, który ma rządzić zgodnie z prawami i nakazami Allaha zachowując posłuszeństwo jego woli. Świat ludzki i całe stworzenia stanowi harmonijną jedność, wszelkie akty zachwiania tej równowagi, pogwałcenia praw przysługujących stworzeniom stanowi przejaw szirku (شرك) – rozumianego w sposób szeroki również jako grzech. Zgodnie z doktryną muzułmańską człowiek nie może bezkarnie niszczyć i znieważać tego, co pochodzi od Boga, co powstało z jego woli.

„Ledwie się odwróci, to podąża szerzyć na ziemi zgorszenie, niszczyć zasiewy i bydło. Bóg wszakże nie miłuje zgorszenia” (sura Krowa, 2:205), w innym wersecie Qur’an czytamy:

„I do ludu Madianu posłaliśmy ich brata, Szuajba. On powiedział: „O ludu mój! Czcijcie Boga! Nie macie innego boga oprócz Niego! Teraz przyszedł do was jasny dowód od waszego Pana. Dawajcie zawsze pełną miarę i wagę, nie pozbawiajcie ludzi rzeczy, które są ich własnością i nie szerzcie zgorszenia na ziemi po jej uporządkowaniu. To będzie najlepsze dla was, jeśli jesteście wierzący!” (Sura Przegrody, 7:85).

Postępowanie człowieka stało się przyczyną wielu ekokataklizmów w historii Ziemi, co wynikało czasami z braku wystarczającej wiedzy, innym razem z ludzkiej ignorancji i chęci pomnażania zasobów. Współcześni ekolodzy muzułmańscy wskazują na źródła światowego kryzysu ekologicznego na płaszczyźnie ontologicznej, z czego wynika iż człowiek doznał duchowego upadku oddalając się od swoich cech naturalnych (fitra). Jego wejście w konflikt z otaczającym go światem oddala go od jego roli, jako sprawującego ochronę i pieczę nad tym, co na Ziemi zastał. Pomimo ludzkiej wyjątkowości jako gatunek dzieli on równorzędne prawo do życia i funkcjonowania na Ziemi wraz z innymi stworzeniami. Człowiek zatem nie ma prawa zniewalać i podporządkowywać sobie otoczenia według własnego uznania. W tym punkcie pojawi się jednak jeszcze inna droga rozważań, która nieco komplikuje relacje między ludzkością, a środowiskiem. W aspekcie ontologicznym nadrzędność człowieka jako bytu pozwala na faworyzowanie racji dobra społecznego nad racjami otaczającego go świata. Tylko w sytuacji tragicznej, wyboru między bytem społeczeństwa a nie-bytem, postępowanie może sprowadzić się do zaniedbania bądź zaniechania ochrony środowiska naturalnego. Palącym wydaje się problem rozwoju i istnienia krajów rozwijających się kosztem nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych. Pytanie dotyka przede wszystkim kwestii czy faktycznie nie ma innego wyjścia. Czy, aby kraje rozwijające się przetrwały i „dorównały” krajom rozwiniętym konieczne jest postępowanie prowadzące do zachwiania ekosystemem? Czy droga tak wyznaczanego progresu materialnego jest najistotniejsza?